Chimera, czyli co?

Oczywiście odpowiem, że to tytuł mojej najnowszej książki i pierwszej prozatorskiej, jaką nie tak dawno wydałam, a będącej zbiorem siedmiu opowiadań, w których nic nie jest tym, czym się być wydaje.

Ale dlaczego właśnie taki tytuł dla książki, dzieje się w czasach współczesnych (choć niekoniecznie teraz)? Dlaczego Chimera, która kojarzy się z mitycznym potworem o głowie lwa, ciele kozy i ogonie węża? Potworem, a przecież mającym rodziców, choć także potwornych: Echidnę i Tyfona, że aż chce się zawołać – niedaleko pada jabłko od jabłoni. Potworem, na którego też przyszedł kres i zginął marnie z rąk Bellerofona.

Dlatego więc Chimera? Gdyż jest to doskonała metafora zła, które siedzi czasem w człowieku, bywa, że głęboko ukryte, a jednak naznacza piętno. Metafora tego, że to, jacy jesteśmy, nie jest tylko naszą sprawą. Trochę pisałam o tym w poście “Chimera – opowiadania o tajemnicach, które zabijają“. I na razie rąbka tajemnicy (ale ta nie zabija 🙂 bardziej uchylać nie będę. Po prostu zapraszam do przeczytania mojej książki i dyskusji o niej. Ciekawa jestem Waszych, Drodzy Czytelnicy, odpowiedzi – dlaczego Chimera?