Chirurg, szarpie i fleytuchy
Historia zdrowia i medycyny

Chirurg, szarpie i flejtuchy

Pod koniec XVIII w., mimo postępu w anatomii patologicznej i fizjologii, wyniki zabiegów chirurgicznych były nawet gorsze niż wcześniej. Szpitale bywały przepełnione, często panowały w nich brud i niechlujstwo. O myciu rąk przed zabiegiem nikt jeszcze nie myślał. Chirurg mył je dopiero po nim, a do operacji zakładał najstarsze ubrania – często były to czarne surduty upstrzone plamami krwi, a materiały opatrunkowe trzymał w kieszeni.

Śmiertelność ogólna była bardzo wysoka – dochodziła nawet do 80 proc. Nie dlatego, że chirurdzy nie mieli umiejętności, ale z powodu powikłań po zabiegach. Na porządku dziennym były zakażenia. Guillaume Dupuytren, jeden ze sławnych chirurgów francuskich przełomu XVIII i XIX w. tak mawiał:

Cóż z tego, że wykonujemy wspaniałe operacje, skoro nie wychodzą one ludziom na zdrowie”.

Dlaczego? Nieznane były wówczas – tak oczywiste w czasach dzisiejszych – pojęcia aseptyki i antyseptyki, a wobec braku skutecznych metod anestezji niezwykle ważną umiejętnością, jaką miał posiąść dobry chirurg, była szybkość wykonywania zabiegów. Ta zależała nie tylko od wprawnej ręki chirurga, ale też narzędzi z jakich korzystał.

Mimo tych ograniczeń różnorodność wykonywanych operacji – jak na tamte czasy – była na tyle znaczna, że przy braku wyraźnej jeszcze specjalizacji wymagało to od chirurga posiadania ugruntowanej wiedzy w zakresie możliwych do zastosowania technik operacyjnych i związanego z tym oprzyrządowania.

Chirurg i jego oprzyrządowanie

Chirurg, szarpie i fleytuchyKwestią chirurgicznego oprzyrządowania interesował znakomity polski lekarz Rafał Czerwiakowski (1743-1816). Ten profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, anatom, chirurg i położnik, był twórcą pierwszej polskiej katedry chirurgii i autorem kilku niezwykle ważnych dzieł medycznych. Jedno z nich, pt. “Narządu opatrzenia chirurgicznego część I.” z 1816 r., przybliżało ówczesnym chirurgom dość obszerną wiedzę o licznych narzędziach chirurgicznych. Obok jest zdjęcie winiety tejże książki (źródło: Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa). W części I autor zaraz na wstępie opisał te najpierwsze, podstawowe, służące chirurgowi przy każdym zabiegu i bezpośrednio dotykające ran.

I cóż to były za „narządy opatrzenia chirurgicznego”? Były to mianowicie tzw. fleytuchy wykonane z szarpii. Ogólnie rzecz biorąc dawny flejtuch, to dzisiejszy gazik służący podczas zabiegu do osuszania pola operacyjnego. Materiałem, z którego wykonywano flejtuchy, było pocięte w pasy płótno (najlepiej stare) zwane szapiją, z których to wyszarpywano odpowiednie fragmenty, co doprowadzało do rozluźnienia nitek i poprawy jego chłonności. Z fragmentów tych chirurg „własną ręką” kształtował różniej wielkości i kształtu zwitki czy tampony, będące flejtuchami. I nimi oczyszczał pole operacyjne z nadmiaru płynów.

Fleytuchy wg Czerwiakowskiego

Według Czerwiakowskiego flejtuchy należały do klasy I „narządów chirurgicznych pierwszego względu, czyli bliższej potrzeby”, których „lubo znajomość w praktyce chirurgicznej jest bardzo użyteczna, nawet nader potrzebna, iż prawie cała dzielność tejże gojenia się sztuki zależy na dobrym użyciu onychże”.

Przytoczmy w tym miejscu fragment ze wspominanego dzieła, zachowując oryginalną pisownię:

 „§.4. Właściwe pierwszego względu sprzęty: są wszelkie tak zwane Fleytuchy, i inne takie Chirurgiczne środki; 1) które z materyału w téy tylko sztuce używanego, właściwym onéyże sporządzają się sposobem; 2) które iedynie do uskutecznienia zamiarów Sztuki Chirurgicznéy używane bywają; 3) które do utworzenia swego, własnéy Chirurga wymagają ręki.

  §.5. Materyał, iakiego się do sporządzania tychże Sprzętów podziś dzień naypospoliciéy używać zwykło, jest Szarpiia, z któréj na wszelkie rany i zewnętrzne uszkodzenia ciała, nayprzyzwoiciey Chirurgiczne bliższéy potrzeby sporządzaią się Sprzęty, i z któréy powszechnie podług różnych okoliczności, natury, stanu i własności ran, rozmaite zwykły się robić gatunki Fleytuchów, to iest właściwe pierwszego względu goienia środki”

Chirurg sporządzał wiele typów flejtuchów, według różnych rodzajów „okoliczności, natury, stanu i własności ran. To od nich zależało gojenie się ran i ewentualne powikłania w postaci ropienia, czyli coś, co dzisiaj nazywa się zakażeniem miejsca operowanego.

Fleytuch flejtuchowi więc nierówny.

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, blogerka, pisarka.

%d bloggers like this: