Co wyrosnąc może z jamy Highmora?
Historia zdrowia i medycyny

Co wyrosnąć może z jamy Highmora?

Połowa lat 80. XIX wieku. Do kliniki prof. Sauera w Berlinie, znanego chirurga szczękowo-twarzowego, trafia pacjent – mężczyzna, lat 50. Tak się składa, że w tym samym czasie na naukach u profesora przebywa polski lekarz dentysta, doktor Kazimierz Szymkiewicz (zm. 1904 r.), związany z Instytutem Dentystycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. To właśnie jego zaintrygował przypadek owego pacjenta, któremu, jak się okazało, wyrastał guz ze ściany zatoki szczękowej, czyli tzw.  jamy Highmora.

Przypadek ten był na tyle interesujący pod względem klinicznym, że po powrocie z Berlina dr Szymkiewicz postanowił opisać go w pracy pt. „Z kazuistki dentystycznej”, wydanej w 1885 r. Przyjrzyjmy się więc, jak zaczęła się i przebiegała choroba pacjenta i jakie zastosowano wówczas leczenie.

„Początek choroby stanowiły nerwobóle w zakresie nerwu podoczodołowego prawego – pisał dr Szymkiewicz.  Ponieważ użyte środki kojące nie przyniosły najmniejszej ulgi, a bóle coraz bardziej się potęgowały, przeto poddał się chory resekcji tegoż nerwu, którą to operację wykonał prof. Bergman z końcem stycznia br. Zabieg ten uwieńczony został względnie pomyślnym skutkiem, albowiem chory przez cztery tygodnie nie doznawał żadnych dolegliwości, ale z początkiem marca bóle wystąpiły znowu i to z większym nasileniem.

Równocześnie zauważono wypuklenie się przodkowej ściany jamy Highmora i zatkanie prawego przewodu nosowego obok zwiększającego się charłactwa. W dniu 10 marca br. wykonał Bergmann resekcję prawej połowy szczęki górnej i stwierdził obecność guza wychodzącego z prawej jamy Highmora. Przebieg pooperacyjny był o tyle pomyślny, iż w krótkim czasie zagoiła się rana, a równocześnie polepszyło nieco odżywienie, bóle ustąpiły prawie zupełnie i tylko zapadłe prawe skrzydło nosowe i prawa połowa górnej wargi oraz blizna, zaciągająca prawe lice, były powierzchownymi objawami przebytej operacji. Ale dolegliwości wystąpiły teraz w innej postaci.

Chory skutkiem znacznego ubytku w szczęce górnej nie jest w stanie żuć i należycie połykać pokarmów, mowa jego w wysokim stopniu nosowa jest zupełnie niezrozumiałą, a ponieważ przy operacji mięśnie zwierające szczęki po stronie prawej doznały uszkodzenia, przeto lewe znajdują się w stanie tonicznego skurczu tak, iż chory zaledwie na palec jest w stanie bez sztucznej pomocy oddalić zęby szczęki dolnej od zębów w pozostałej lewej części szczeki górnej”.

Niestety, u tegoż pacjenta chirurg rozpoznał „nowotwór rakowy”. Rozpoznanie raka było już wówczas możliwe, albowiem mniej więcej od połowy XIX w. dość powszechnie zaczęto stosować metody mikroskopowe w diagnostyce patomorfologicznej guzów.

Dużym problemem u tego chorego okazały się jednakże skutki operacji, jak wynika z opisu Szymkiewicza, bardzo rozległej i znacząco pogarszającej komfort życia pacjenta. Ale i na to próbowano znaleźć radę i w dalszej części pracy Szymkiewicz opisuje, w jaki sposób poradzono sobie z problemem.

Mianowicie ważnym elementem leczenia, poprawiającym jakość życia chorego, było zastosowanie specjalnie przygotowanej i dostosowanej do warunków anatomicznych pacjenta protezy wraz z obturatorem, odtwarzającym czynność podniebienia miękkiego. Jej zadaniem było nie tylko wypełnienie powstałego w kościach szczęki i tkankach miękkich ubytku, ale także ułatwienie wykonywania podstawowych czynności życiowych: oddychania, przyjmowania pokarmów i mówienia. Jakie jednak były dalszego losy chorego – tego nie wiemy.

Co dziś można byłoby w tym przypadku zrobić? Znacząco więcej. Poza resekcją szczęki – zastosować np. radioterapię lub chemioterapię. Od tamtej pory zmieniło się także wiele w zakresie odtwarzania ubytków powstałych po usunięciu tkanek.

Dziś jesteśmy świadkami rewolucji technologicznej, albowiem stało się możliwe wydrukowanie fragmentów ciała w opcji 3D, idealnie dopasowanych do pacjenta. No cóż, kiedyś i ta metoda przejdzie do historii, która wciąż dzieje się na naszych oczach, i zostanie zastąpiona kolejnym odkryciem. Oby zawsze z korzyścią dla chorego.

 


(Tekst pierwotnie ukazał się jako zagadka w cyklu “Czytamy klasyków medycyny polskie”, publikowany w “Panaceum”

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, blogerka, pisarka.

%d bloggers like this: