Gdy chodzi o honor, nie można milczeć

Dlatego jako człowiek, Polka i lekarz powiem wprost. Boli mnie i jednocześnie złości zniesławiająca Polskę i Polaków kampania, jaką prowadzi Izrael i Żydzi, zmierzająca do obciążenia nas winą za holokaust.

Boli i złości, gdy Żydzi mówią o nas, że wyssaliśmy z mlekiem matki antysemityzm. Boli i złości, gdy bezpodstawnie wysuwają wobec nas finansowe roszczenia.

Boli i złości, gdy uciekając się do kłamstwa i oszczerstw, wykorzystują nas w swojej własnej wyborczej polityce.

Boli i złości tym bardziej, że ataki na nas są niesprawiedliwe, niezasłużone i wbrew faktom, a przy tym poniżające i spychające nas do roli katów.

A najbardziej boli i złości to, że to właśnie my, Polacy, podczas II wojny światowej byliśmy najbardziej zaangażowani w pomoc Żydom i ponosiliśmy też za to największą ofiarę – życie. A teraz potomkowie uratowanych chcą nas uczynić współodpowiedzialnymi.

Dziś, gdy spadają na nas oszczerstwa, jako człowiek, Polka i lekarz nie mogę więc milczeć i zawołam – Polsce i Polakom należy się szacunek! Tego wymaga zwykła ludzka przyzwoitość. Czy, bracia Żydzi, stać Was na nią?

I dziś też po raz kolejny przypomnę – bo, jak widać, wciąż trzeba – jedną z wielu historii pomocy Żydom, w którą zaangażowani byli polscy lekarze.


Lekarze – wybawiciele od piekła


Można było mieć najlepsze fałszywe papiery i najbardziej aryjskie rysy twarzy, gdy jednak przyszło się obnażyć, prawda jawiła się w całej okazałości. Obrzezanie. To biblijne świadectwo przymierza z Bogiem, w czasie wojny było prostą drogą do piekła. Piekła obozu, z którego wybawieniem była często śmierć. Wśród tych, którzy doświadczyli tego miejsca anihilacji nie tylko ciała, ale wręcz człowieczej duszy byli także lekarze. I często to oni, wbrew jego przeznaczeniu, wnosili tam życie i nadzieję. Wielu też, mimo zagrożenia utraty życia, ratowali tych, dla których Niemcy to piekło stworzyli.

Żydzi, których przed wybuchem drugiej wojny światowej było w Polsce ponad trzy miliony, w wyniku masowej eksterminacji dokonywanej przez Niemców, jako nacja mieli zniknąć. Zresztą nie tylko oni. Aparat morderczej represji skierowany był także wobec Polaków niebędących Żydami. Wśród jednych i drugich było wielu lekarzy i wielu z nich trafiło do obozów zagłady, z których już nie wyszli żywi. Stanisław Kłodziński w 1961 r. w artykule pt. „Wkład polskiej służby zdrowia w ratowanie życia więźniów w obozie koncentracyjnym Oświęcim” pisał:

Wśród mogił polskich lekarzy rozsianych po całym świecie, największe skupisko spopielonych prochów stanowią bagniste pola obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Jak podają szacunki, śmierć w obozach, gettach lub więzieniach poniosło co najmniej pięć tysięcy polskich lekarzy oraz dwa i pół tysiąca stomatologów. Świadomość, że można było stracić życie, ratując je innym, jednak nie odstraszała lekarzy od udzielania pomocy. Dawali oni w ten sposób, jak nigdy wcześniej, wyraz swemu powołaniu – ratowaniu za wszelką cenę, także cenę swojego życia.

Lekarze, którzy nieśli pomoc Żydom, nie działali w rozproszeniu

Gdy w 1940 r. powstała Żegota – konspiracyjna organizacja Rada Pomocy Żydom, przystąpiło do niej wielu medyków, tworząc Komitet Porozumiewawczy Lekarzy Demokratów i Socjalistów. Do 1944 r. działało w nim ponad pięćdziesięciu lekarzy i studentów medycyny. Celem Komitetu było nie tylko ratowanie Żydów, ale też dokumentowanie zbrodniczych praktyk władz niemieckich w zakresie służby zdrowia. Wielu członków Komitetu było także zaangażowanych w działalność polskiego ruchu podziemnego – Armii Krajowej.

Pomoc Żydom lekarze nieśli na różne sposoby. Przede wszystkim udzielali konspiracyjnie porad lekarskich przebywającym w getcie. Tutaj obowiązywała procedura. Informacje z prośbą o poradę oraz podstawowy wywiad kliniczny zbierała Celina Jezierska-Tyszko „Celinka”, która przekazywała je dr Ludwikowi Rostkowskiemu. Ten na podstawie danych z wywiadu wysyłał na miejsce lekarza odpowiedniej specjalności. Jeśli trudno było ocenić, jaki lekarz powinien udzielić porady, często udzielał jej sam. W tę formę pomocy byli zaangażowani m.in. doktorzy Kazimierz Więckowski, Franciszek Litwin, Wojciech Wiechno czy Franciszek Raszeja, który 21 lipca 1942 r., podczas jednej z takich wizyt w getcie został  zastrzelony przez Gestapo.

Działalność pomocowa to także dostarczanie leków do getta, więzień i obozów

W przerzutach leków na Pawiak i do Auschwitz brał udział m.in. pediatra prof. Stanisław Torokan-Popowski, który po wojnie związał się z Łodzią, tworząc w Szpitalu Anny Marii Klinikę Pediatryczną. Jemu też zawdzięcza życie wiele setek dzieci żydowskich, które wydostał z getta warszawskiego. Przy ratowaniu dzieci Popowski współpracował z Matyldą Getter – Matką Przełożoną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Marii w Warszawie, która umieszczała je m.in. w przyklasztornych sierocińcach. Jedną z ocalonych była Bianca Perlmutter. Jej wspomnienia pt. “Pod opieką doktora” zostały opublikowane w zbiorowym wydaniu Heroes of the Holocaust. Popowski wraz z żoną Marią przyjmowali też w czasie wojny pod swój dach wielu żydowskich lekarzy lub członków ich rodzin. M.in. schronienie znalazła Janina Jasińska – córka znanego przedwojennego łódzkiego lekarza Seweryna Sterlinga.

Udzielanie schronienia w swoim mieszkaniu lub znajdowanie go u innych, np. u pacjentów, było częstym sposobem pomocy, ale lekarze wystawili też fałszywe zaświadczenia lekarskie, np. dotyczące szczepień przeciwko tyfusowi, czy związane ze zdolnością do pracy. Często także umieszczali Żydów w placówkach ochrony zdrowia na tzw. przechowanie – jako pacjentów lub pracowników. To dawało czas na wyrobienie fałszywych papierów i znalezienie docelowego miejsca ukrycia się przed Niemcami.

Lekarze angażowali się także w pomoc w ucieczkach z getta

Min. dr Zbigniew Górecki wywiózł swoim samochodem z radomskiego getta żydowską dziewczynkę dzięki temu, że pod pretekstem ciężkiej choroby zabandażował jej całą głowę, ukrywając w ten sposób semickie cechy twarzy. Ale semickie cechy ciała były także „usuwane na stałe” dzięki operacjom plastycznym. Np. korekty nosa wykonywał m.in. dr Andrzej Trojanowski. Jednakże bardzo popularne i niezwykle pożądane były przede wszystkim rekonstrukcje napletka. Tymi zabiegami zajmował się dr Feliks Kanabus. Pierwsze operacje przeprowadził na Gutgierze i Epsteinie. Jak wspominał Gutgier, podczas operacji musiał przyjąć pozycję siedzącą, gdyż osobiście asystował przy swoim własnym zabiegu. Do chirurgicznej likwidacji obrzezania były długie kolejki, ale zabieg ten dla wielu Żydów był przepustką do życia.

Ilu dokładnie Żydów udało się lekarzom polskim uratować, nie wiadomo

Nie wiadomo też, ilu lekarzy, poza tymi, co należeli do Żegoty, było zaangażowanych w różne formy pomocy. Jak dotąd ponad pięćdziesięciu medyków zostało uhonorowanych przez Yad Vashem medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Zasłużenie. Bo „kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” i, jak pisał w 1942 r. dr Rostkowski w „Abecadle Lekarskim”: „Lekarz w każdym winien wiedzieć przede wszystkim człowieka”. Polscy lekarze podczas drugiej wojny światowej niewątpliwie pokazali ludzką twarz i zachowali się jak trzeba.


Tekst ukazał się w “Panaceum”, 3, 2018,

2 Replies to “Gdy chodzi o honor, nie można milczeć

  1. Czyj to jest tzw. „holokaust” ?

    Pojęcie „holokaust” zostało wprowadzone wiele dziesiątków lat po II Wojnie, we Francji nazwano to genocydem, w Polsce eksterminacją Żydów. Ale nawet ten termin jest błędny, bowiem zarówno statystyki historyków jak i wspomnienia świadków z terenów spoza Europy Wschodniej stwierdzają, że przeszło 90% ofiar prześladowań to byli Aszkenazyjczycy, a więc nie Żydzi jako ogólność, tylko wybrana podgrupa. Pomińmy z braku miejsca odpowiedź na pytanie, dlaczego Aszkenazyjczycy ? Faktem jest jednak, że sam termin „prześladowania Żydów” zaciemnia istotny fakt, że nie Żydzi a jedynie jedna ich podgrupa (Aszkenazyjczycy) była objęta eksterminacją. Kręgi żydowskie mówiły/mówią raczej o Szoa co oznacza katastrofę a nie o holokauście.

    Pojęcie „holokaust” na określenie eksterminacji Aszkenazyjczyków zostało wprowadzone do obiegu propagandowego na dobre w latach 80-tych XX. wieku przez „pewne” środowiska anglosaksońskie, a więc nie objęte eksterminacją i nie aszkenazyjskie. Oznacza ono ofiarę całopalną wynikającą z rytuału religijnego. Interesujące użycie terminu przez te środowiska, które prowokuje do postawienia pytań odnośnie motywacji tych kręgów anglosaksońskich.

    Jeśli chodzi o ofiarę, to trzeba wyjaśnić następujące relacje:
    1. Kto tę ofiarę złożył ?
    2. Jakiemu bogu lub bożkowi, na ołtarzu czego ?
    3. W jakim celu złożono ofiarę ?

    Ad 1. Nie można imputować nazistom, że oni tę ofiarę złożyli, musiały więc to być owe kręgi anglosaksońskie, które uznały za konieczne to odpowiednio terminem udokumentować. Kręgi, o których mowa, to kręgi obecnego koncernu przemysłu holokaustu, a więc kręgi żydowskie, wynikało by z tego, że to TE KRĘGI złożyły ofiarę z Aszkenazyjczyków, w jakimś tam celu, być może także w celu utworzenia przemysłu holokaustu. To jest godne zastanowienia.

    Także pytania 2 i 3 są godne zastanowienia, ale te pozostawia się czytelnikowi jako dalszą inspirację rozważań n.t. dziwacznego terminu holokaust.

    Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że ci, którzy złożyli ofiarę ze swych współplemieńców, jak z tego wynikałoby, domagają się od dziesięcioleci o różnych narodów i ludów, w także od Polaków, i w tym celu założyli rozbudowany przemysł holokaustu.

    Polacy utracili w II Wojnie faktycznie ok. 6 milionów mieszkańców tzn. ok. 20% ludności, to jest niebywała i bezprzykładna ofiara ludzka, jaką polska ludność w tej wojnie poniosła, to są liczby realne, ZSRR utracił ok. 25 milionów mieszkańców. Oba te kraje poniosły ok. 50% ofiar II Wojny, szacowanych na 60 milionów. W porównaniu z tym są liczby ofiar holokaustu raczej znikome. Dziwne, że Polacy, zamiast zająć się sprawą polskich ofiar, w tym ofiar bestialsko wymordowanych na Wołyniu, interesują się wyłącznie ofiarami anglosaksońskich kręgów żydowskich.

    Zamysłem autora nie było udzielić wszystkich odpowiedzi, raczej zezwolić czytelnikowi zastanowić się samodzielnie nad zjawiskiem prezentowanym mu jako „holokaust”. Także w tym przypadku stosują środowiska żydowskie, jak zresztą w przypadku chucpy to jest regułą, błędne pojęcia, które przecie zdradzają odpowiedzialnych za zbrodnię.

    Może tylko jeszcze jedno pytanie, czy kapitał żydowski, od stuleci przecie decydujący o wojnach i ich finansowaniu, był tym razem nie zaangażowany w wydarzenia, które kręgi anglosaksońskie z taką dumą nazwały ich holokaustem ?

    „Ilu dokładnie Żydów udało się lekarzom polskim uratować” ? To jest zupełnie bez znaczenia, dla lekarza ważny jest pacjent, istotnym jest jedynie ilu pacjentów lekarze uratowali. Nie ma żadnego specjalnego obowiązku ratowania określonej grupy ludzi.

    1. Poruszył Pan tak wiele wątków, że trudno się do nich odnieść w odpowiedzi, pozwolę sobie ten komentarz “wykorzystać” jako inspirację do jednego z następnych wpisów. Dziękuję.

Dodaj komentarz