Jądra na młodość, czyli męskość i małpy Woronowa #2

Jądra na młodość? Tak, dziś ciąg dalszy o przeszczepianiu męskości w poszukiwaniu utraconej młodości – zabiegach Woronowa, co ma z tym wspólnego Lenin i Stalin, zabiegach Brinkleya i do czego wykorzystano trzykrotnego mordercę – Hassana Mitarę.

***

cd. “Męskość i małpy Woronowa, czyli w poszukiwaniu utraconej młodości #1

Wieść o zbiegach Woronowa rozeszła się szybko, także za sprawą książki pt. „Life. A study of the means of restoring vital energy and prolonging life”, która ukazała się w 1920 r. w Nowym Jorku. Interes odmładzania szedł dobrze, a złośliwi mawiali, że Woronow był gotów wykonać zabieg każdemu, kto dobrze zapłacił. Założył nawet farmę małp – tak duże było zapotrzebowanie. Wyniki były zachęcające. W prasie pisano:

„wkrótce po zabiegu spostrzega się znaczne ożywienie apatycznych dotąd osobników, których członki nabierają sprężystości, włosy napełniają się barwnikiem, powraca popęd płciowy”.

Co ciekawe, nader rzadkie były doniesienia o powikłaniach. Być może dlatego, że operacje były dobrze przeprowadzane. A może z chęci utrzymania przez niektórych mężczyzn w tajemnicy faktu, że poddali się zabiegowi? Ponoć jego pacjentem był sam Mustafa Kemal Atatürk, przywódca, i twórca państwa narodowego – Turcji.

Jaka była odległa skuteczność zbiegów Woronowa? Jeszcze pod koniec lat 20. uważano, że dość duża. Przeszczep czasem utrzymywał się nawet kilka lat, choć zwykle było to kilkanaście miesięcy. Niestety, donoszono też, iż niekiedy po przejściowej poprawie następowało szybsze starzenie się.

Co z jądrami miał wspólnego Leni, Stalin i Gorki?

 

Mimo to nadzieja na młodość była dla wielu wystarczającą zachętą, by ryzykować. Metodą interesowały się także władze Związku Radzieckiego, które starały się ściągnąć Woronowa do Moskwy. Ponieważ ten nie chciał, zabiegami zajął się Władimir Rozanow – naczelny chirurg Lenina i Stalina. Niestety, zanim Rozanow był gotów do przeszczepienia metody Woronowa na rosyjski grunt, Leninowi się zmarło.

Pierwszym pacjentem Rozanowa został więc Wiaczesław Miedżyński – oficer Stalina i szef OGPU (politycznej służby specjalnej). Do zabiegu doszło 25 grudnia 1925 roku w Moskwie. Jako drugi poddał się przeszczepieniu małpich jąder pisarz Maksym Gorki, który ponoć po zabiegu powiedział:

„Cudownie znowu czuć się młodym”.

Z nadzieją, ale też z dystansem do wyników, tych jednak eksperymentalnych zabiegów, podchodził Stalin. Bardziej interesowały go doświadczenia nad krzyżówkami małp i ludzi, prowadzone przez Ilię Iwanowicza Iwanowa. Ale to już inna i mroczna historia medycyny.

Jądra w Ameryce

 

Powrotu do młodości pragnęli także Amerykanie. Po tej stronie Atlantyku prym wiódł doktor John Brinkley – lekarz-szarlatan, ale też geniusz reklamy i PR-u, wytworów amerykańskiej kultury. Jego przygoda z „chirurgią młodości” zaczęła się w 1917 roku, kiedy w gabinecie zjawił się miejscowy farmer – Bill Stittsworth. Miał 47 lat i kłopoty z potencją. Gdy farmer, narzekając na brak leków na jego przypadłość, westchnął:

„szkoda, że nie mam jaj capa”,

Brinkley’a olśniło. Idąc tropem „capa”, zaproponował Stittsworthowi wszczepienie w podbrzusze jąder kozła. Ten się zgodził, operacja ponoć się udała, a wieść o tym szybko rozniosła się po okolicy. Tak zaczęła się wielka kariera Brinkley’a.

Jego pacjentami byli znani ludzie ówczesnego świata: gwiazdy Hollywood, redaktorzy poczytnych gazet, senatorzy, prawnicy. Słowa

„mam w sobie gruczoły kozła i jestem z tego dumny”,

wypowiedziane przez senatora W. Staleya, brzmiały jak dobry slogan reklamowy. Ale jak to bywa, pycha kroczy przed upadkiem.

Liczne operacje, to coraz liczniejsze powikłania, tym bardziej, że Brinkley był chirurgiem niechlujnym, lubiącym zaglądać do kieliszka. W 1930 roku po rozprawie, na której wielu świadków skarżyło się na zrujnowane zdrowie i przytoczono koronny argument, iż swoim działaniem Brinkley doprowadził do 42 zgonów, odebrano mu licencję lekarską. Ale jego kariera trwała, choć już poza granicą Stanów – w Meksyku. Aż do 1941 roku, kiedy to ogłosił bankructwo, a potem zmarł.

Jądra także na mądrość, a jajniki na menopauzę

 

Wracając do zabiegów Woronowa. W połowie lat 20. XX w., po jego odczycie w Londynie rozeszła się wieść, że przeszczepianie gruczołów może być także dobrą metodą leczenia tzw. ludzi słabych na umyśle i niedorozwiniętych. Małpie gruczoły miały przemieniać „kretynów i idiotów” w dobrych członków społeczeństwa. Po raz pierwszy w tym celu Woronow miał wykonać zabieg w 1913 roku na 16-letnim upośledzonym chłopcu. Po kilku latach miało się okazać, że stał się on wybitnym mężem stanu. O kogo chodziło, nie wiadomo.

Woronow próbował też zabiegów na kobietach. Antidotum na menopauzę miało być przeszczepianie im małpich jajników. Próbował także zabiegów odwrotnych. Dokonując transplantacji jajnika kobiety do samicy szympansa, chciał następnie szympansicę zapłodnić ludzką spermą – na szczęście bez rezultatu.

***

A co się stało z 20-letnim Maricem, który przymuszony biedą sprzedał młodość? Tego nie wiemy, może żył długo, ale czy szczęśliwie? Zabieg przeszczepu jąder Marica nie był jednak pierwszym. Kilka lat wcześniej ten sam lekarz otrzymał zgodę na przeczep jąder pobranych od trzykrotnego mordercy – Hassana Mitara, skazanego na karę śmierci. Tuż po wykonaniu wyroku lekarz wyciął mu gruczoły, włożył je do fizjologicznego roztworu soli, zawiózł do szpitala i tam przeszczepił ciężko choremu pacjentowi. Operacja się udała, a pacjent wyszedł zdrowy.

Czy każdy otrzymuje to, na co zasłuży?