Jedzie, pędzi Pogotowie
Łódź Medyczna Historyczna

Jedzie, pędzi Pogotowie…

Noc z 1 na 2 grudnia 1899 r. była wyjątkowa. Łodzianie po raz pierwszy kładli się spać spokojni, że gdy nie daj Boże nagle zachorują, to otrzymają niezbędną pomoc lekarską. Tej nocy ruszyło pierwsze w Łodzi, a trzecie na ziemiach polskich – po Krakowie i Warszawie, Pogotowie Ratunkowe. Było to wydarzenie na miarę powstania pierwszego w Łodzi szpitala im. św. Aleksandra.

Lekarz dyżurny nie czekał zbyt długo na wezwanie. Około 4.30 do stacji pogotowia, znajdującej się w parterowym domku przy ul. Spacerowej 9 (obecnie al. Kościuszki), zadzwonił telefon. Cudowna nowina! – poród. Zaprzęgnięty w dwa konie wóz sanitarny niezwłocznie wyruszył na ul. Dzielną (obecnie Narutowicza) do rodzącej służącej – Anny Byczkowskiej.

W pierwszym dniu działalności Pogotowie niosło jeszcze pomoc sześciu nieszczęśnikom: zgniecionemu przez parowóz stróżowi kolejowemu, przejechanemu przez dorożkę gazeciarzowi, ranionemu w bójce posługaczowi, rannemu w czasie pracy stolarzowi, rannemu w niewyjaśnionych okolicznościach stróżowi nocnemu i cukiernikowi-samobójcy.

Jedzie, pędzi PogotowieW dość krótkim czasie przewidywania doktora Władysława Pinkusa (na zdjęciu obok), inicjatora powołania łódzkiego Pogotowia Ratunkowego, potwierdziły się: pomoc medyczna w nagłych wypadkach była w Łodzi niezbędna. Tylko w grudniu udzielono 200 porad; w kolejnych latach było ich od 3 do ponad 4 tys. rocznie. A skąd w ogóle pomysł, aby utworzyć w Łodzi Pogotowie, to wyjaśnia Księga Pamiątkowa wydana na 25-lecie jego działalności. Fragment z tej księgi znajduje się poniżej. Jędzi, pędzi Pogotowie

Pogotowie udzielało całodobowej i bezpłatnej pomocy bez względu na wyznanie i status majątkowy. Wystarczyło zadzwonić na łatwy do zapamiętania numer 22, by do chorego wyruszyła dwukonna sanitarka z lekarzem, siedzącym na koźle woźnicą i sanitariuszem, dającym sygnały alarmowe trąbką.

Lekarze i sanitariusze ubrani byli w specjalne uniformy, oznakowane symbolem szybkiej pomocy: kołem ze skrzydłami z umieszczonym wewnątrz godłem czerwonego krzyża. W pierwszych latach zespół Pogotowia stanowiło ośmiu lekarzy i tyleż samo sanitariuszy.

Ogromną pomoc niosło Pogotowie w czasie rewolucji 1905 r. Podczas powstania czerwcowego sanitariusze tylko jednego dnia zaopatrzyli aż 200 rannych rewolucjonistów. Pomocy udzielali im na miejscu, dopiero potem odwozili ich do domów zamiast do szpitali, chroniąc w ten sposób przed represjami.

Pogotowie miało wówczas zaledwie trzy dwukonne karetki, które jeździły po mieście bez przerwy. Sanitariusze i… konie padali ze zmęczenia. Te wymieniano co kilka godzin. Ponieważ koni było zaledwie sześć, brakujące pożyczano od dorożkarzy. Będąc pod wrażeniem ofiarności Pogotowia, czytelnicy „Neue Lodzer Zeitung” jeszcze w 1905 r. zakupili ze składek dodatkową karetkę, na której umieszczono tytuł gazety.

Wraz z przestrzennym rozwojem miasta okazywało się, że karetki konne mają wadę – zbyt długi czas dojazdu. W 1912 r. Dawid Tempel ofiarował Pogotowiu pierwszą karetkę samochodową. Niestety, zamiana koni żywych na mechaniczne nie powiodła się z powodu… fatalnych łódzkich dróg, braku przepisów ruchu drogowego i szofera. Niewykorzystany pojazd ostatecznie zarekwirowały wojska rosyjskie, wycofujące się z Łodzi jesienią 1914 r.

Pogotowie w czasie pierwszych 15 lat działalności cieszyło się dużą popularnością wśród łodzian. Napisano o nim nawet wiersz:

Jedzie, pędzi Pogotowie, jedzie tu i tam,

zajechało na Bałuty, zatrąbiło nam.

Leży Antek pośród bramy, pokrajał go nóż,

zręcznie doktor go opatrzył, raz, dwa, trzy i już.

Co za czasy! Co za obyczaje! A jakież to rymowanki układa się dziś o łódzkich placówkach leczniczych?

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat historii łódzkiego Pogotowia zajrzyj też tu: Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego – historia

 


 

W tym roku łódzkie Pogotowie Ratunkowe obchodzi 120 rocznicę swojego powstania. Z tej okazji składam wszystkim pracownikom najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju, radości, tak w życiu zawodowym, jak i osobistym. I oby pacjenci tylko ciepłe słowa dla Was mieli i zawsze znaleźli niezbędną pomoc.

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, blogerka, pisarka.

%d bloggers like this: