Kobiety u Wojciechowskiej górą

Na listach Komitetu Wyborczego Wyborców „Bezpartyjni”znalazło się najwięcej kobiet. Tak twierdzi jego liderka i kandydatka na prezydenta Łodzi Agnieszka Wojciechowska-Heukelom. – Mój komitet „Bezpartyjni”to imponujący dowód niedyskryminowania kogokolwiek w polityce ze względu na płeć. Na 46 kandydatów do Rady Miasta połowa to kobiety – zapewniła kandydatka, prezentując kilkanaście dni temu osoby kandydujące z jej list na radnych.

Jak się okazuje, panie nie zajmują odległych miejsc, tworząc zaledwie wdzięczne tło dla panów, lecz są też liderkami list. W ośmiu okręgach wyborczych aż sześć „jedynek”stanowią kobiety. – Nie było problemu z ułożeniem list. Znalazły się na nich osoby aktywne na terenie naszego miasta przy okazji różnych protestów społecznych, lokalne działaczki walczące w obronie praw swoich sąsiadów – mówiła Wojciechowska. Jak też stwierdziła, jest tak dlatego, że kobiety po prostu są bardziej empatyczne i w sposób naturalny reagują, gdy komuś dzieje się krzywda. Łączy je też chęć działania na rzecz innych i poczucie misji.

Kobiety na listach Wojciechowskiej

Rzeczywiście, jak wynika z prezentacji Wojciechowskiej swoich kandydatów i kandydatek do rady miasta, panie mogą się pochwalić wieloma prospołecznymi działaniami.

– Na moich listach jest Izabela Szczawińska, która swoją determinacją obroniła wielu sąsiadów przed unieważnieniem aktów notarialnych na mieszkania komunalne wykupione od miasta. – Jest też Elżbieta Majewska-Wożniak, kobieta sukcesu i dzielna mama zabiegająca o poprawienie jakości życia naszych najmłodszych łodzian. Jest Krystyna Jakubowska, aktywistka od lat zajmująca się sprawami seniorów. Są też Teresa Lichota – była dziennikarka radiowa znana łodzianom z aktywności na rzecz spółdzielców, Joanna Gizgier – przedsiębiorca, zabiegająca o wyrównanie szans młodzieży wykluczonej społecznie. Ela Fidelus-Kosiels – społeczniczka od lat zajmująca się sprawami osób niepełnosprawnych. Dorota Mikołajczyk, która od lat prowadzi skuteczną walkę z nieuczciwymi deweloperami, naruszającymi przepisy prawa budowlanego. Magdalena Śmielewska – absolwentka Cambridge, artystka wrażliwa na problemy innych, która skutecznie tropi nieuczciwych kamieniczników, Małgorzata Gałęska-Skwarka – reprezentanta środowisk kultury. Ja sama otwieram listę do Rady Miasta w Śródmieściu, gdzie przez ostatnie lata byłam bardzo aktywna – mówiła Wojciechowska. I dodała: – Zaletą list KWW „Bezpartyjni”jest też to, że znajdujące się nich panie mają bardzo różne przygotowanie zawodowe i każda specjalizuje się w czymś innym. – Będziemy godną reprezentacją łódzkich kobiet w Radzie Miasta.

Parytety i kobiety

Poza już wymienionymi, dla mnie listy Wojciechowskiej mają jeszcze jedną zaletą. Aby je ułożyć, nie były potrzebne żadne ustawowe parytety, o które tak zacięcie swego czasu walczyły lwice lewicy, często przy tym zwalczając się nawzajem. Parytety, które promują za sam fakt bycia kobietą – mądrą czy głupią, a które – by móc zarejestrować listy – prowadzą często do nerwowego poszukiwania pań, by zechciały się na tych listach znaleźć. A wówczas bywa, że jak są z łapanki, to służą – hm, no cóż – za listek figowy. W przypadku list Wojciechowskiej wystarczyło kryterium aktywności i prospołecznego zaangażowania w sprawy mieszkańców Łodzi, których chce się reprezentować w radzie. Tylko tyle i aż tyle.

Moja propozycja? Zastąpmy parytety sitem kompetencji, które odsiewa ziarna od plew, czyli rzeczywiste działania ma rzecz wspólnoty lokalnej od ich pozorowania, niezależnie od płci. Wtedy będziemy mieli pełnosprawną równość płci, a nie kulawą, podpartą protezą parytetu. Z korzyścią dla wszystkich.

(foto: FB Agnieszka Wojciechowska van Heukelom)

Czytaj też wywiad z Agnieszką Wojciechowską van Heukelom Potrzebne jest wielkie sprzątanie w łódzkim urzędzie

Dodaj komentarz