Lekarze - wybawiciele od piekła
Historia zdrowia i medycyny

Lekarze – wybawiciele od piekła

Można było mieć najlepsze fałszywe papiery i najbardziej aryjskie rysy twarzy, gdy jednak przyszło się obnażyć, prawda jawiła się w całej okazałości. Obrzezanie. To biblijne świadectwo przymierza z Bogiem, w czasie wojny było prostą drogą do piekła. Piekła obozu, z którego wybawieniem była często śmierć. Wśród tych, którzy doświadczyli tego miejsca anihilacji nie tylko ciała, ale wręcz człowieczej duszy byli także lekarze. I często to oni, wbrew jego przeznaczeniu, wnosili tam życie i nadzieję. Wielu też, mimo zagrożenia utraty życia, ratowali tych, dla których Niemcy to piekło stworzyli.

Żydzi, których przed wybuchem drugiej wojny światowej było w Polsce ponad trzy miliony, w wyniku masowej eksterminacji dokonywanej przez Niemców, jako nacja mieli zniknąć. Zresztą nie tylko oni. Aparat morderczej represji skierowany był także wobec Polaków niebędących Żydami. Wśród jednych i drugich było wielu lekarzy i wielu z nich trafiło do obozów zagłady, z których już nie wyszli żywi. Stanisław Kłodziński w 1961 r. w artykule pt. „Wkład polskiej służby zdrowia w ratowanie życia więźniów w obozie koncentracyjnym Oświęcim” pisał:

Wśród mogił polskich lekarzy rozsianych po całym świecie, największe skupisko spopielonych prochów stanowią bagniste pola obozu koncentracyjnego Auschwitz”.

Jak podają szacunki, śmierć w obozach, gettach lub więzieniach poniosło co najmniej pięć tysięcy polskich lekarzy oraz dwa i pół tysiąca stomatologów. Świadomość, że można było stracić życie, ratując je innym, nie jednak odstraszała lekarzy do udzielania pomocy. Dawali oni w ten sposób, jak nigdy wcześniej, wyraz swemu powołaniu – ratowaniu za wszelką cenę, także cenę swojego życia.

Lekarze, którzy nieśli pomoc Żydom, nie działali w rozproszeniu

Gdy w 1940 r. powstała Żegota – konspiracyjna organizacja Rada Pomocy Żydom, przystąpiło do niej wielu medyków, tworząc Komitet Porozumiewawczy Lekarzy Demokratów i Socjalistów. Do 1944 r. działało w nim ponad pięćdziesięciu lekarzy i studentów medycyny. Celem Komitetu było nie tylko ratowanie Żydów, ale też dokumentowanie zbrodniczych praktyk władz niemieckich w zakresie służby zdrowia. Wielu członków Komitetu było także zaangażowanych w działalność polskiego ruchu podziemnego – Armii Krajowej.

Pomoc Żydom lekarze nieśli na różne sposoby. Przede wszystkim udzielali konspiracyjnie porad lekarskich przebywającym w getcie. Tutaj obowiązywała procedura. Informacje z prośbą o poradę oraz podstawowy wywiad kliniczny zbierała Celina Jezierska-Tyszko „Celinka”, która przekazywała je dr Ludwikowi Rostkowskiemu. Ten na podstawie danych z wywiadu wysyłał na miejsce lekarza odpowiedniej specjalności. Jeśli trudno było ocenić, jaki lekarz powinien udzielić porady, często udzielał jej sam. W tę formę pomocy byli zaangażowani m.in. doktorzy Kazimierz Więckowski, Franciszek Litwin, Wojciech Wiechno czy Franciszek Raszeja, który podczas jednej z takich wizyt w getcie 21 lipca 1942 r. został  zastrzelony przez Gestapo.

Działalność pomocowa to także dostarczanie leków do getta, więzień i obozów

W przerzutach leków na Pawiak i do Auschwitz brał udział m.in. pediatra prof. Stanisław Torokan-Popowski, który po wojnie związał się z Łodzią, tworząc w Szpitalu Anny Marii Klinikę Pediatryczną. Jemu też zawdzięcza życie wiele setek dzieci żydowskich, które wydostał z getta warszawskiego. Przy ratowaniu dzieci Popowski współpracował z Matyldą Getter – Matką Przełożoną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Marii w Warszawie, która umieszczała je m.in. w przyklasztornych sierocińcach. Jedną z ocalonych była Bianca Perlmutter. Jej wspomnienia pt. Pod opieką doktora zostały opublikowane w zbiorowym wydaniu Heroes of the Holocaust. Popowski wraz z żoną Marią przyjmowali też w czasie wojny pod swój dach wielu żydowskich lekarzy lub członków ich rodzin. M.in. schronienie znalazła Janina Jasińska – córka znanego przedwojennego łódzkiego lekarza Seweryna Sterlinga.

Udzielanie schronienia w swoim mieszkaniu lub znajdowanie go u innych, np. u pacjentów, było częstym sposobem pomocy, ale lekarze wystawili też fałszywe zaświadczenia lekarskie, np. dotyczące szczepień przeciwko tyfusowi, czy związane ze zdolnością do pracy. Często także umieszczali Żydów w placówkach ochrony zdrowia na tzw. przechowanie – jako pacjentów lub pracowników. To dawało czas na wyrobienie fałszywych papierów i znalezienie docelowego miejsca ukrycia się przed Niemcami.

Lekarze angażowali się także w pomoc w ucieczkach z getta

Min. dr Zbigniew Górecki wywiózł swoim samochodem z radomskiego getta żydowską dziewczynkę dzięki temu, że pod pretekstem ciężkiej choroby zabandażował jej całą głowę, ukrywając w ten sposób semickie cechy twarzy. Ale semickie cechy ciała były także „usuwane na stałe” dzięki operacjom plastycznym. Korekty nosa wykonywał m.in. dr Andrzej Trojanowski. Ale bardzo popularne i niezwykle pożądane były przede wszystkim rekonstrukcje napletka. Tymi zabiegami zajmował się dr Feliks Kanabus. Pierwsze operacje przeprowadził na Gutgierze i Epsteinie. Jak wspominał Gutgier, podczas musiał przyjąć pozycję siedzącą, gdyż osobiście asystował przy swoim własnym zabiegu. Do zbiegów chirurgicznej likwidacji obrzezania były długie kolejki, ale zabieg ten dla wielu Żydów był przepustką do życia.

Ilu dokładnie Żydów udało się lekarzom polskim uratować, nie wiadomo

Nie wiadomo też, ilu lekarzy, poza tymi, co należeli do Żegoty, było zaangażowanych w różne formy pomocy. Jak dotąd ponad pięćdziesięciu medyków zostało uhonorowanych przez Yad Vashem medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Zasłużenie. Bo „kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” i, jak pisał w 1942 r. dr Rostkowski w „Abecadle Lekarskim”: „Lekarz w każdym winien wiedzieć przede wszystkim człowieka”. Polscy lekarze podczas drugiej wojny światowej niewątpliwie pokazali ludzką twarz i zachowali się jak trzeba.

Czytaj też: Popowski – lekarz wśród Sprawiedliwych


Tekst ukazał się w “Panaceum”, 3, 2018,

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, blogerka, pisarka.

%d bloggers like this: