Program dla Łodzi: dobra praca i przedsiębiorczość

O programie dla Łodzi, jej problemach i przyszłości z kandydatem Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Łodzi Waldemarem Budą, posłem PiS, rozmawia Bogumiła Kempińska-Mirosławska. 

Łódź ma piękną i trudną historię rozwoju – od niewielkiej osady rolniczej do wielkiego, przemysłowego miasta, by w okresie transformacji ustrojowej przeżyć załamanie i szukać na nowo swej gospodarczej tożsamości. Teraz dołuje, jeśli chodzi o demografię. Jaki jest Pana program dla Łodzi – dla jednych „trudnego miasta”, dla innych „ziemi obiecanej”?

Mój program odnosi do realnych potrzeb łodzian, które poznałem, mieszkając tu, oraz z setek rozmów, jakie przeprowadziłem z mieszkańcami na osiedlach i w biurze poselskim, pomagając im rozwiązywać problemy. Przede wszystkim konieczne jest zahamowanie emigracji, szczególnie młodych ludzi, którzy albo tuż po studiach, albo w kilka lat po rozpoczęciu pierwszej pracy z Łodzi wyjeżdżają. I nie jest prawdą, że opuszczają miasto, bo nie podoba się im Śródmieście czy Piotrkowska, lecz dlatego, że nie mają dobrze płatnej pracy. Zwykle są to ludzie młodzi, którzy mają ambicje, są dobrze wykształceni i widzą, że ich koledzy z Poznania, Wrocławia czy Warszawy po tych samych studiach zarabiają dwukrotnie więcej. I tam wyjeżdżają. A ja chciałbym uczynić, aby równie dobrze zarabiali w Łodzi i tu zostali. Aby tak się stało, potrzebne są działania poprawiające warunki do inwestowania w Łodzi.

Czy w takim razie należy ściągać dużych inwestorów, którzy stworzą takie miejsca pracy, czy raczej wspierać lokalnych przedsiębiorców?

Jedni i drudzy są ważni i potrzebni. Z jednej strony jest tak, że młody człowiek po studiach zwykle chce zacząć pracę w dużej firmie, np. w jakiejś korporacji, by zdobyć doświadczenie. Taką ma ambicję i to należy uszanować. I tutaj potrzebni są inwestorzy, także zagraniczni, którzy takie firmy będą w Łodzi tworzyć. Z drugiej strony musimy też tworzyć dobre warunki rozwoju dla małych i średnich przedsiębiorców, bo są rzetelniejsi, jeśli chodzi o podatki i trwały związek z miastem. Poza tym, często jest też tak, że po kilku latach pracy w korporacji młody człowiek sam decyduje się zostać przedsiębiorcą i dobrze, żeby miał, tu w Łodzi, możliwości rozwoju własnej firmy.

Jaki jest szczególny problem, jeśli chodzi o inwestowanie w Łodzi?

Przede wszystkim inwestorzy potrafią dobrze ocenić ryzyko przedsięwzięcia, np. budowy fabryki, montowni, magazynu czy innego zakładu. A w Łodzi mamy bardzo poważny problem – praktycznie nie ma planów zagospodarowania przestrzennego, który wskazywałby, jakie tereny są przewidziane pod zabudowę mieszkaniową, a jakie pod przemysłową. I inwestor znajduje dobrą lokalizację na swoją fabrykę, ale niestety poza Łodzią, np. w Strykowie czy pod Warszawą. A wtedy mieszkańcy i miasto na tym tracą.

Czy brak planów zagospodarowania przestrzennego ma jeszcze inne konsekwencje?

Oczywiście. Coraz więcej łodzian buduje domy poza granicami miasta, co powoduje, że uciekają nam mieszkańcy. Sytuację wykorzystują też deweloperzy, którzy budują mieszkania na peryferiach miasta, na działkach, które są najtańsze, bo chcą sprzedać lokale z dobrą marżą. I sprzedają, tylko potem zaczyna się problem dla mieszkańców. Na takich osiedlach brakuje infrastruktury: drogi dojazdowej, chodników, oświetlenia, sklepów, żłobków, szkół itd. I potem jest duże oczekiwanie w stosunku do miasta, żeby ono tę infrastrukturę budowało. Tylko, że dla jednego czy dwóch bloków ciężko potem takie inwestycje tworzyć. Tak więc uregulowanie sytuacji, gdzie mają się budować deweloperzy, gdzie rodziny swoje domy, a gdzie przedsiębiorcy fabryki jest koniecznością. O tym powinniśmy myśleć już dziś z wyprzedzeniem dwudziestu lat. Bo teraz jest tak, że co kto uzyska w urzędzie na podstawie warunków zabudowy, to buduje. A to jest ze szkodą dla wszystkich.

A co miasto mogłoby zrobić dla małych przedsiębiorców?

Niestety, miasto wyzbyło się chęci kreowania rozwoju drobnego handlu, pozbywając się na różne sposoby powierzchni handlowych. To powoduje, że zmniejsza się liczba indywidualnych punktów handlowych, np. sklepów na parterach kamienic, które przed ich rewitalizacją były, a po niej już ich tam nie ma. A to doprowadza do tego, że handel koncertuje się w dużych centrach handlowych, do których polscy, mali przedsiębiorcy praktycznie nie mają możliwości wejść, by otworzyć biznes. A jeśli już wejdą, to muszą płacić za wynajem takiej powierzchni dużo więcej niż sklep sieciowy. Aby ułatwić małym handlowcom biznes w Łodzi, miasto powinno stworzyć bazę lokali użytkowych pod wynajem, na który będzie stać lokalnych kupców. Bo to będzie z korzyścią także dla mieszkańców.

Ale handel to nie tylko sklepy, ale też targowiska…

Moim zdaniem miasto powinno rozwijać lokalne targowiska. Jakiś czas temu walczyłem o targowisko na Chojnach, którego chcieli i kupcy, i mieszkańcy, którzy w tej sprawie zebrali nawet kilka tysięcy podpisów. I co zrobiło miasto? Działkę, która mogła się nadawać na ten cel, sprzedało deweloperowi. Jeśli tak mamy podchodzić do przedsiębiorców, przeszkadzać kupcom, którzy mówią: chcemy handlować, przeszkadzać też rolnikom, którzy tu, w mieście, chcieliby sprzedawać bezpośrednio swoje produkty rolne z korzyścią dla wszystkich, a my nie pozwalamy, to zabijamy przedsiębiorczość. Miasto tak robić nie powinno, bo wielkomiejskość nie polega na niszczeniu lokalnej tradycji kupieckiej, ale na jej wspieraniu. Niestety, dziś władze miasta czyszczą Łódź, ale z łódzkich drobnych przedsiębiorców.

Tydzień temu na konwencji PiS przedstawił Pan swój program, w którym jest też darmowa komunikacja miejska, remonty i budowa nowych mieszkań, program dodatków mieszkaniowych, likwidacja barier architektonicznych. Ale ja zapytam o Łódź za dwadzieścia lat. Jakie jest Pana marzenie?

Chciałbym, aby poznaniacy, wrocławianie, czy warszawiacy chcieli się tu przeprowadzić. Chciałbym, aby Łódź była dla wielu ziemią wybraną, tak jak ja wybrałem ją 18 lat temu, bo to by znaczyło, że Łódź jest atrakcyjna po każdym względem. To byłoby też dla mnie dowodem, że żadnej szansy tego miasta nie zmarnowałem.

Czytaj też: Konwencja PiS: dobry gospodarz zna problemy mieszkańców


(Wywiad pt. “Aby Łódź stała się ziemią wybraną” został opublikowany w GPCodziennie Dodatek Łódzki)